Home

Wrażenia po lekturze „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego

Niedawno skończyłem książkę Włam się do mózgu, którą kojarzę dzięki twórczości autora na youtube. Reklamowana jako odpowiedź na przestarzały system edukacji, archaiczne metody nauki oraz powszechny brak umiejętności ludzi… jak się uczyć.

Ja uczę się dużo – nie uczyłem się w szkole i na studiach, ale w pracy (programisty) nauka jest na porządku dziennym. Interesują mnie książki o szeroko pojętym rozwoju, więc uznałem że to lektura obowiązkowa.

Autor jako potwierdzenie swojego dwuletniego researchu, który zaowocował tą książką (która ma kilkaset źródeł – robi wrażenie) przeprowadził na sobie dwa „eksperymenty”. Stosując metody, które sam opisał, nauczył się od podstaw języka szwedzkiego (do zdania egzaminu Swedex) oraz, żeby nie było że metody skuteczne są tylko przy nauce języka – zdał egzamin na międzynarodowego sędziego piwnego.

Forma i wydanie

Kotarski, idąc w ślady Michała Szafrańskiego postanowił wydać książkę samemu, co też zapoczątkowało świetny ruch w postaci jego wydawnictwa Altenberg (tldr – tradycyjne wydawanie książek daje autorowi kilka złotych od sprzedanego egzemplarza). Jedną z kluczowych zasad w tej grupie jest finansowanie obiadów dla Pajacyka, co jest super ruchem, nawet jeśli tylko zagrywką marketingową. Dotychczas książki z Kotarskim wydało już kilku innych, ciekawych twórców jak Arlena Witt czy Tomasz Kammel. Fajnie widzieć przełamanie betonowego rynku wydawniczego, które udowadnia że książki można robić lepiej, zarabiać więcej, sprzedawać więcej i jeszcze ufundować obiady dzieciom. Powinno dać to do myślenia tradycyjnym wydawcom.

Sam książka wydana jest w świetny sposób. Jest kolorowa i bardzo czytelnie i atrakcyjnie złożona. Z tego co wiem występuje tylko w twardej oprawie, chociaż dla mnie to nie jest raczej zaleta – wolałbym miękką ze względu na wygodę w czytaniu.

Język i styl

Nie jestem znawcą, ale moim zdaniem czytanie książki jest bardzo przyjemne. Sam lubię tę tematykę, ale mimo wszystko jest to książka popularno-naukowa więc ciężko oczekiwać by wciągała niczym skandynawski kryminał. A jednak czyta się ją z zapartym tchem, nie mogąc doczekać się kolejnej ciekawej metody nauki. Ja sam starałem się czytać jeden lub dwa rozdziały dziennie, aby móc spokojnie przetrawić informacje – to też jedna z porad które mają na celu lepsze zapamiętywanie wiedzy. Styl pisania jest ciekawy, z lekkim, niewymuszonym humorem autora, który można znać np. z jego kanału na youtube.

O czym jest książka

Autor pierwsze kilka rozdziałów poświęca na zarysowanie beznadziejnego (a moim zdaniem – patologicznego) systemu edukacji, który sięga XIX wieku – i miał on na celu wyszkolić armię posłusznych urzędników poprzez zmasowaną naukę dużej populacji, zdecydowanie kosztem jej jakości.

Sam uważam że system edukacji, przynajmniej w Polsce jest okropny, a czasy szkole były dla mnie torturą. Po skończeniu szkoły odkryłem że uwielbiam się uczyć, a jednak szkoła robiła wszystko bym tego nienawidził. Kotarski pokazuje że jednym z największych problemów jest brak umiejętności uczenia się samego w sobie. Nie umieją tego uczniowie ani nauczyciele, więc ciężko oczekiwać dobrych efektów. Uczymy się kuć na pamięć w erze internetu, a testują nas szablonowe testy. Jako kontrprzykład Kotarski pokazuje Estonię, która przede wszystkim od najmłodszych lat uczy ludzi jak się uczyć i jak samodzielnie czerpać wiedzę.

Metody nauczania

Główną częścią książki jest szesnaście rozdziałów poświęconych metodom uczenia się – wraz z konkretnymi przykładami i badaniami naukowymi które te metody potwierdzają. Każda metoda opisana jest ciekawymi historiami, którymi autor buduje kontekst i nazwy dla poszczególnym sposobów (np. metoda króla boksu czy metoda ciekawskiego dziecka). Każdy z nich przedstawia szereg badań (wraz z przypisami) i ich analizy, które potwierdzają czasami imponujące efekty zastosowania poszczególnych metod.

Przykładowo metoda tancerki (nazwa od Marthy Graham i jej metody nauki tańca) w opisuje o tym jak ważne są odstępy w czasie w przypadku nauki. Ten sam czas poświęcony danemu tematowi – np. 8 godzin – może być bardzo różny pod kątem efektywności w zależności od podziału. Skondensowane, całodniowe szkolenie da efekt na następny dzień, jednak ogromna jego część zostanie zapomniana po kilku tygodniach czy miesiącach. Rozłożenie tego czasu do ośmiu tygodni – po jednej godzinie skutkuje bardzo wysokim zapamiętywaniem tematu kilka miesięcy później. Potwierdza to masa badań, a wnioski są takie że dużo lepiej uczyć się regularnie niż „dzień przed egzaminem”. Nawet jeżeli faktycznie egzamin zdamy, to zapomnimy to czego się nauczyliśmy. W szkole może to ma sens, ale jako dorośli ludzie raczej chcemy wiedzieć i pamiętać… Ważne jest też regularne wracanie do wcześniej przyswojonych informacji, a proces przypominania sobie tego co robiliśmy tydzień wcześniej powoduje lepsze utrwalanie informacji.

Jak pisałem, tego typu metod jest szesnaście i każda z nich niesie szereg ciekawych informacji, które od razu (w mojej głowie) układały się w realne zastosowania w moim życiu. Z ciekawości nawet zacząłem uczyć się włoskiego – zobaczymy jak pójdzie 🙂

Podsumowanie i wnioski

Książka zdecydowanie świetna i warta uwagi każdego. W szczególności uważam że powinni przeczytać to młodzi ludzie – sam oddałbym wiele abym przeczytał ją 15 lat temu. Dlatego zdecydowanie zaraz po lekturze polecam dać egzemplarz młodszej rodzinie czy znajomym.

Podobnie jak Finansowy Ninja Szafrańskiego uważam że książka niesie uniwersalną wiedzę, którą powinien znać każdy. Nie jest to żaden specjalistyczny temat (nie każdy musi znać budowę silnika czy wiedzieć jak zbudować dom) tylko fundament pod naukę czegokolwiek – a nauka towarzyszy nam przez całe życie szczególnie we współczesnych czasach.

Jedynym co mam do zarzucenia, to może trochę zbyt mała (i mało różnorodna) ilość przykładów użycia konkretnych metod. Pokazanie większej ilości zastosowań w różnych dziedzinach mogłoby pomóc ludziom dostrzec potencjał tych metod w swoim otoczeniu.

Sam po przeczytaniu od razu dodałem do listy poprzednią, niedawno odświeżoną książkę autora – Nic bardziej mylnego (o popularnych mitach w które wierzymy).

PS – polecam bloga Książki które uczą – sam czerpię sporo inspiracji o tym co warto czytać.