Home

Recenzja – Factfulness

Do przeczytania Factfulness zainspirował mnie jeden z podcastów, w którym omawiano, że specjaliści, naukowcy, politycy czy biznesmeni nie mają pojęcia o świecie. Postanowiłem sprawdzić.

Factfulness napisany przez Szwedzkiego lekarza razem z jego synem i synową rozpoczyna się od quizu, w którym autor pokazuje nam, że wiemy o świecie mniej niż szympansy.

W jakich przedziałach dochodu (biedni, średni, bogaci) żyje większość ludzi na świecie? Ile procent ludzi ma dostęp do prądu? Jaka jest średnia długość życia? Czy ilość ludzi żyjących w skrajnej biedzie w ciągu ostatnich 20 lat zwiększyła się czy zmniejszyła?

Autor wielokrotnie podkreśla, że w zamkniętym teście A-B-C, szympansy mają 33% szans na prawidłową odpowiedź. Okazuje się, że gdy ludzie osiągną wynik szympansów, to naprawdę mają się czym pochwalić. A zanim pomyślisz „ja nie wiem?”, to spoiler – autor obnaża naukowców, biznesmenów, polityków, a ich wiedza nad przeciętnymi ludźmi często jest nawet… niższa.

Ja co prawda w teście wypadłem dość dobrze, miałem chyba 8/13 dobrych odpowiedzi – wynika to jednak z faktu, że wiedziałem o czym jest książka i wiedziałem jak skonstruowane będą pytania.

Szkodliwe instynkty

Większość książki autor poświęca na omówieniu instynktów, które szkodzą ludziom w racjonalnym postrzeganiu świata. Są to poniekąd błędy poznawcze rozwinięte nieco o tematy przestarzałej wiedzy, złej edukacji i ignorancji. I podobnie jak u Daniela Kahnemana („Pułapki Myślenia”) instynktom podlegają biedni, bogaci, mądrzy czy głupi.

Okazuje się, że ludzie mają skłonność do wiary w dużo czarniejsze scenariusze niż jest w rzeczywistości. Czy słysząc ciągle w mediach o różnych krytycznych sytuacjach, katastrofach klimatycznych, wypadkach czy zamachach zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w najbezpieczniejszych czasach w historii?

Wg badań autora, mimo iż świat dokonał ogromnych postępów to społeczeństwo na całym świecie tego nie dostrzega! Wierzymy, że ludzie w Afryce mieszkają w domach z kijów i kupy. Wierzymy, że ludzie nie mają dostępu do edukacji i prądu. Wierzymy, że kolebką „bogatego” świata jest Europa i USA. Wierzymy, że świat za niedługo zostanie przepełniony ludźmi i nie starczy dla nich miejsca.

Jednak organizacje takie jak ONZ regularnie raportują o wielu globalnych statystkach z całego świata i jest dużo lepiej niż powszechnie się zdaje.

Instynkt przepaści

Rosling opisuje instynkt przepaści, jako nieuzasadnioną próbę polaryzacji świata ku dwum, skrajnym częściom. „My i oni”. „Zachód i wschód”. „Biedni i bogaci”. Jednak zgodnie z naturalnym rozkładem (Gaussa), na świecie nie ma tylko dwóch wartości – wręcz przeciwnie, większość znajduje się „po środku”, a zarówno biedni jak i bogaci są tymi nielicznymi grupami.

Okazuje się, że biednych na świecie jest już naprawdę niewiele (poniżej 1 miliarda, co w skali całego świata i wyników sprzed kilkudziesięciu lat jest naprawdę imponującą poprawą), że przede wszystkim nie ma tylko podziału na biednych i bogatych, ale że większość ludzi jest po prostu „średnio zamężna”. Bogaci wcale wbrew wielu zmanipulowanym danym nie posiadają większości zasobów ziemi i jest ich bardzo niewielu.

Wnioskami, które autor głosi jest zrozumienie, że skrajności na świecie są… skrajne, a większość ludzi znajduje się gdzieś pośrodku.

Instynkt pesymizmu

Najbardziej chyba imponującym dla mnie zjawiskiem o którym pisze Rosling jest instynkt pesymizmu. Z jakichś niewyjaśnionych powodów cały czas wierzymy że na świecie dzieje się coraz gorzej. Ze wszystkich badanych krajów najbardziej optymistyczni są Rosjanie, gdzie około 60% osób odpowiedziało, że na świecie sytuacja „pogarsza się”, a rekordziści to około 80% (Turcja). Prawidłową odpowiedzią jest oczywiście „jest coraz lepiej”, a świadczy o tym cała masa czynników o skali globalnej.

Jednym z przykładów poprawy jakości życia jest porównywanie, że dzisiejsze kraje, które są powszechnie uważane za biedne, dzisiaj żyją na poziomie na którym była Szwecja w latach 60. Czy nazwalibyśmy Szwecję 60 lat temu dzikim, biednym krajem? Pewnie nie, ale Iran już nazywamy…

Podstaw leżących u tego błędu jest wiele. Jednym z nich są media, które u podstaw działania mają zawsze szokujące informacje, a nie to pozytywne i normalne. Media przez wiele dni będą mówić o rozbitym samolocie, ale nie wspomną że każdej godziny wiele tysięcy ląduje bezpiecznie na całym świecie. Kolejnym błędem jest przestarzała wiedza na temat świata. Naukowcy cały czas odkrywają i aktualizują stan naszej wiedzy, a niektóre informacje (szczególnie o stanie krajów afrykańskich) powtarzamy po naszych rodzicach… z ich czasów. Finalnie, ludzie postrzegają pojedyncze incydenty, ale nie widzą powolnego, żmudnego, ale i skutecznego postępu. Widzimy informacje o tym, że jednego roku (chyba 2017) umarł 4.2 miliona dzieci, ale nie widzimy że w 1950 umarło ich ponad 14 milionów. Opieramy się na selektywnych informacjach, nie sięgając po pełne dane.

10 instynktów

Oprócz dwóch opisanych, autor opisuje kolejne 8. Pisze o wyolbrzymianiu, o złym interpretowaniu danych i wykresów, o niezrozumieniu trendów, generalizowaniu czy szukaniu winowajców.

Instynkty te przypominają (i często cytują) klasyczne błędy poznawcze znane psychologii od kilkudziesięciu lat, ale dopełniają je w bardziej socjologicznych aspektach.

Przekaz autora

Rosling swoją książką podsumowuje swoją misję (swoją drogą umarł przed jej wydaniem), która rozpoczęła się od bycia lekarzem w Afryce, gdzie mógł obserwować tamtejszy świat i pomagać podnosić standard życia, aż po stanie się mówcą, który inspirował ludzi na całym świecie.

Autora zapraszano (znając go np. z Ted Talków) do korporacji, by pokazywał, że kraje Afrykańskie i Azjatyckie to nie są już nieporadni biedacy, ale wschodząca siła kilku miliardów ludzi (i w przeciwieństwie do Europy i Ameryki – będą kolejne miliardy), którzy są na wysokim szczeblu konsumenckim.

Bardzo zainspirował mnie fragment, w którym autor przywołuje „zepsuty” obraz „zachodu”, gdzie firmy (za przykładem autora) produkujące podpaski, wydają pieniądze by reklamami generować popyt, produkując różne „wariacje” swoich produktów i szukając tam rynku, a równocześnie ignorują kraje Afryki, gdzie za „zwykłe” produkty zapłaciłyby miliony kobiet. To nie tylko ogromny potencjał biznesowy, którego z powodu stereotypów nie widzą firmy, ale też okazja by poprawić sytuację na świecie.

Finalnie, bardzo podobała mi się ta książka – nie tylko dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, ale też otworzyła mi oczy jak bardzo podświadomie ulegamy stereotypowemu myśleniu. Musimy poszerzać swoją wiedzę o otaczającym nas świecie i ją aktualizować, żebyśmy potem nie stali się ignorantami, którzy nie wiedzą, że średnia długość życia na świecie wynosi już 70 lat. A po co mi taka wiedza? Chociażby ze względu na potencjał biznesowy wynikający ze zwiększonej ilości ludzi starszych, aczkolwiek wciąż nie niedołężnych (70 lat dzisiaj to co innego niż 70 lat kiedyś!).

Z wad wydaje mi się, że autor mógł nieco za bardzo skupiać się na tematach około medycznych (w końcu jest lekarzem), przez co postęp w tej dziedzinie mógł potencjalnie wpłynąć na jego postrzeganie całego świata. Na przykład bardzo pobieżnie wspomniał o katastrofie klimatycznej, a w jej obliczu na nic nam niska śmiertelność dzieci.

Na koniec garść statystyk prosto z książki, które są jednymi z podstaw na których autor mówi nam że jest coraz lepiej.