Home

Dlaczego czytam na iPadzie?

Od dwóch lat posiadam iPada Pro 10.5. Zawsze należałem do grupy ludzi preferujących mały telefon + tablet, zamiast tzw. „phabletów”, modnych wśród współczesnych telefonów, szczególnie Androidowych.

Mimo, że od prawie 10 lat mam też Kindla (obecnie Paperwhite 4) oraz małą, ale jednak biblioteczkę fizycznych książęk, to obecnie praktycznie 99% czasu poświęcam czytając na iPadzie.

Jakiego typu treści czytam?

Rodzaj konsumowanych treści ma dla mnie ogromne znaczenie przy wyborze urządzenia. Powiedziałbym, że forma podąża za treścią.

W ciągu roku czytam co najmniej kilkanaście „długich” książek, jednak rzadko czytam prozę. Może 1-2 lektury rocznie to beletrystyka i czytam ją na Kindlu. E-papier dobrze znosi długie treści.

Większość treści które czytam to artykuły, książki branżowo-naukowe-rozwojowe, komiksy oraz okazjonalnie proza.

Czemu nie lubię papieru?

Książki papierowe może i mają swoją „magię”, ale patrząc pragmatycznie staram się ich pozbywać. Są droższe niż elektroniczne, szkodzą środowisku, są niepraktycznie, ciężkie, zajmują dużo miejsca. Na dodatek gdy zmęczy mi się wzrok, to nie mogę powiększyć ani zmienić kroju czcionki…

Czemu prawie nie używam Kindla?

Kindle jest świetny (i zapewne inne e-papierowe czynniki także), jednak moim zdaniem nadaje się tylko do czytania prozy. Źle radzi sobie z PDF-ami (skalowanie), ma czarno-biały ekran i nie synchronizuje się dobrze z innymi urządzeniami. Do tego jego „dotykowość” jest umowna, a będąc przyzwyczajonym do ekranów smartfonów, to po prostu przeszkadza.

Dlatego po Kindla sięgam tylko gdy chcę przeczytać jakąś książke rozrywkową.

Zostaje iPad

iPad cały na biało sprawdza się dla mnie do większości czynności związanych z czytaniem.

Codziennie przeglądam na nim Feedly, Pocket czy Google News, a rozmiary iPada komfortowo pozwalają mi czytać i przeglądać treści (czego już nie oferuje telefon).

Gdy sięgam po książkę non-fiction, iPad oferuje świetne iBooks, które synchronizuje się pomiędzy moim Makiem, iPadem i iPhonem.

Często korzystam z zakładek, wyróżnień czy notatek do książek, które synchronizują się między urządzeniami. Robienie notatek jest bardzo szybkie, czego nie można powiedzieć o Kindlu.

iBooks jest świetne – potrafię skończyć książkę na jednym urządzeniu, po to by kontynuować czytanie na innym urządzeniu. Na Maku mogę przeciągnąć PDFa do programu, a po kilku sekundach czeka on na iPadzie.

Wspomniane PDF-y bywają skanami A4, które nie skalują się – wtedy także iPad pozwala mi na szybki zoom, a cyfrowe komiksy da się czytać właściwie tylko na iPadzie lub komputerze.

Ponadto czytam też treści z Blinkist lub Insteared, o których pisałem tutaj. Właściwie popularność iOS sprawia, że mam ogromną ilość treści dostępnej bezpośrednio w aplikacji, bez jakiegoś kombinowania (konwertowania, OCR itd).

Czy iPad męczy wzrok?

Kluczowym argumentem przeciwko tabletom czy telefonom, a równocześnie chwalącym e-papier jest oczywiście „świecenie ekranu”.

Dla mnie odpowiedź jest prosta – mi to nie przeszkadza, bo nie spędzam przed nim wielu godzin. Na długie sesje bloków tekstu wybieram Kindla. A na iPadzie? Artkuł kończę po kilku-kilkunastu minutach, książki naukowe czytam w krótszych sesjach (bo wymaga to skupienia) a non-fiction ogólnie często analizuję, czytam powoli, robię notatki itd.

Ponadto ekrany od jakiegoś czasu oferują „night mode”, który obcina niebieskie światło, wpływające na zmęczenie wzroku. Nie jest to jednoznaczne ze świeceniem, ale na pewno podnosi komfort czytania.

Podsumowując, używam iPada częściej niż telefonu, jest to dla mnie potężne narzędzie, szczególnie uwzględniając kierunek rozwoju nowego iPad OS. Uważam że konsumowanie treści na nim jest rewelacyjne, ale wynika to też z tego jakie treści ja czytam. Jeżeli Twoim głównym źródłem są książki beletrystyczne, prawdopodobnie używać będziesz głównie Kindla.